Najciekawsze premiery zegarkowe — listopad 2025

Ależ to był ciekawy miesiąc! Z jednej strony korporacyjni giganci — tacy jak Tissot — pokazali, że potrafią realnie wsłuchać się w głos społeczności i dostarczyć dokładnie to, czego od lat domagali się fani. Z drugiej strony Christopher Ward po raz kolejny udowodnił, że jego ambicje wykraczają daleko poza standardowy „mid-tier”, a powrót komplikacji jumping hour tylko tę tezę wzmacnia.

Jednocześnie mikrobrandy znów zrobiły to, co wychodzi im ostatnio najlepiej: dostarczyły najciekawsze pomysły i najlepsze value for money w całym segmencie. Modele od Trematic czy echo/neutra pokazały, że małe manufaktury nie tylko nadążają za większymi, ale często wychodzą przed szereg, proponując design i jakość, które jeszcze kilka lat temu były poza zasięgiem ich kategorii.

Christopher Ward — C1 Jump Hour Mk V

Christopher Ward udowadnia, że jego najbardziej rozpoznawalna komplikacja wciąż ma ogromny potencjał. C1 Jump Hour Mk V łączy świeżą, wielowarstwową tarczę z nowocześnie zarysowaną kopertą, tworząc jedną z ciekawszych interpretacji jumping hour na rynku. To projekt, który pokazuje ambicję marki i jej rosnącą pewność w kreowaniu własnego języka stylistycznego.

Tissot PRX 38 mm — tytan i stal damasceńska

Tissot długo zwlekał z 38-milimetrowym PRX-em, ale gdy już go wypuścił, zrobił to bez półśrodków. Tytanowe warianty i pierwszy PRX z damasceńskiej stali to dość klarowny sygnał, że nawet duża marka potrafi słuchać społeczności, a nie tylko tabeli sprzedażowej.

Furlan Marri — Sahra Edition

Furlan Marri świetnie czuje subtelne inspiracje kulturowe i potrafi przekuć je w elegancki, harmonijny design. Ciepła paleta barw, delikatne geometryczne motywy i charakterystyczne dla marki dopracowanie detali tworzą zegarek, który wygląda świeżo, mimo że powstał na platformie istniejącego już modelu.

echo/neutra — Rivanera Piccolo

Zamiast zwyczajnie zmniejszyć oryginalną Rivanerę, echo/neutra zaprojektowała Piccolo praktycznie od zera. Faktury, rytm tarczy, proporcje — wszystko ma tu własny charakter. Efekt jest taki, że Piccolo nie wygląda jak „kompaktowa wersja” Rivanery, tylko jako pełnoprawny model. I to właśnie pokazuje, dlaczego mikrobrandy tak często wygrywają pomysłowością.

Trematic — T-Five Beigua Maris

Trematic do tej pory kojarzył się raczej z elegantszymi, spokojniejszymi projektami niż z pełnoprawnymi diverami. Beigua Maris to zmienia. Zamiast kopiować popularne wzorce z tego budżetu, Trematic postawił na własną stylistykę: wyważone proporcje, czytelną tarczę i detale, które nadają zegarkowi indywidualny charakter. Najważniejsze jednak, że w tej cenie oferuje naprawdę dużo — zarówno pod względem specyfikacji, jak i ogólnego wrażenia jakości.

To jedna z najmocniejszych propozycji value-for-money w ostatnich tygodniach.

Mido — Multifort TV Black Chronograph

Mido wzięło linię Multifort TV, dołożyło chronograf i stworzyło zegarek, który wizualnie mógłby konkurować kilka półek wyżej. Owszem, konstrukcja jest masywna — to nadal „telewizyjna” estetyka — ale ogólny charakter jest na tyle przekonujące, że trudno przejść obok niego obojętnie.

Pozostaje jedno: doczekać się mniejszych wariantów.

Nivada — F77 Chrono

Po udanym odświeżeniu klasycznych referencji, pora na nowego F77 Chrono. Nowa koperta, świetnie dopracowane tarcze i niezwykle przystępna wycena sprawiają, że to jedna z najrozsądniejszych propozycji dla osób szukających czegoś sportowego i nieoczywistego.

echo/neutra – 1956 GMT Tennis Club 

Na koniec kolejny raz echo/neutra. Mamy wrażenie, że skindivery przeżywają swoją małą hossę, a pewni jesteśmy tego, że jeśli będą wyglądać jak nowy 1956 to może się zamienić w pełnoprawny trend. Bezel z wypukłym szafirowym, biało-niebieski motyw kolorystyczny i kremowa tarcza z czerwonym GMT wyglądają po prostu znakomicie.

1956-GMT-TennisClub-01-1024x963 Najciekawsze premiery zegarkowe — listopad 2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *