
Z archiwów na nadgarstki. Jak dawne marki zegarków wracają do gry?
Historia zegarmistrzostwa to nie tylko opowieść o nieprzerwanym postępie i wielkich, nieśmiertelnych markach. To również – a może przede wszystkim – kronika upadków, bankructw, porzuconych fabryk i nazw, które przez dekady funkcjonowały wyłącznie w świadomości kolekcjonerów. Paradoksalnie właśnie te „martwe” marki dziś wracają, często w czasach, gdy rynek jest bardziej konkurencyjny niż kiedykolwiek wcześniej. Ich powroty nie są jednak przypadkowe – to efekt długiej historii i zmiany sposobu, w jaki dziś postrzegamy rzemiosło i autentyczność.
Universal Genève
Universal Genève od początku XX wieku funkcjonował jako marka nowoczesna. Już w latach 30. firma była jednym z największych producentów chronografów na świecie, a linia Compax, zaprezentowana w 1936 roku, oferowała układ subtarcz, który stał się wzorem dla całej branży. Warianty Uni-Compax, Bi-Compax i Tri-Compax pozwalały klientom wybierać pomiędzy prostotą a zaawansowaną komplikacją z potrójną wskazówką.

Jednak prawdziwym symbolem epoki stał się Polerouter z 1954 roku. Model ten był powiązany z rozwojem lotów nad biegunem północnym poprzez współpracę Universal Genève z liniami Scandinavian Airlines System (SAS), które w połowie lat 50. otwierały pierwsze regularne połączenia transpolarne. Polerouter – wówczas znany jako Polarouter – stał się symbolicznym towarzyszem tej nowej ery lotnictwa.

Upadek Universal Genève po 1970 roku był tym bardziej bolesny, że marka miała wszystko: renomę, archiwa, know-how. Kryzys kwarcowy i chaos właścicielski sprawiły jednak, że do lat 90. nazwa Universal funkcjonowała już niemal wyłącznie w domach aukcyjnych.
Universal Genève, przygotowując się do oficjalnego wznowienia działalności w 2026 r., zaprezentował już kilka odwołań do swoich historycznych ikon. W 2024 r. marka zaprezentowała trio wyjątkowych zegarków Polerouter SAS Tribute – projekty inspirowane oryginalnym modelem z lat 50., wykonane w różnych materiałach (stal, 18 K białe i czerwone złoto) z nowym logo i odniesieniami do historycznego partnerstwa z SAS, pokazane jako kolekcjonerskie egzemplarze referencyjne i projekty zapowiadające przyszły kierunek marki. W 2025 r. Universal Genève zaprezentował także koncepcyjną serię „Tribute to Compax – The Nina”, będącą reinterpretacją słynnego chronografu noszonego przez Ninę Rindt – bardzo ekskluzywne zegarki w białym i różowym złocie z ręcznie wykonanymi paskami typu bund oraz historycznym mechanizmem Calibre 281.

Favre-Leuba
Favre-Leuba przez ponad dwieście lat była marką rodzinną, ale jej największe znaczenie przypada na okres 1950–1970. W 1962 roku świat zobaczył model Bivouac, pierwszy mechaniczny zegarek z barometrem, zdolny mierzyć wysokość nad poziomem morza. Bbył to zegarek tworzony z myślą o alpinistach, w czasach gdy eksploracja gór wciąż wiązała się z dużym ryzykiem.

Równolegle marka rozwijała linię zegarków nurkowych. Deep Blue i Sea King, wprowadzone w drugiej połowie lat 60., oferowały wysoką wodoszczelność, masywne koperty i czytelne tarcze – dokładnie to, czego oczekiwano od profesjonalnego narzędzia. Favre-Leuba nie sprzedawała marzeń – sprzedawała funkcję.

Upadek w latach 70. był konsekwencją braku kapitału i zaplecza technologicznego, by konkurować z kwarcem. Po okresie zapaści w latach 70. marka przechodziła kilka nieudanych prób powrotu do życia, jednak dopiero po 2020 roku rozpoczął się faktyczny proces odbudowy Favre-Leuba jako marki zegarkowej z wyraźnym profilem produktowym. Współczesna odsłona firmy świadomie sięga do jej złotego okresu z lat 50. i 60., przywracając do życia historyczne linie i narzędziowy charakter zegarków.
Wśród aktualnych modeli dostępnych po restarcie znajdują się między innymi nowoczesne reinterpretacje linii Raider jako współczesne zegarki nurkowe a także kolekcje Chief Chronograph i Chief Date, łączące sportowy charakter z codzienną funkcjonalnością.

Nivada Grenchen
Nivada Grenchen, założona w 1926 r. w Grenchen w Szwajcarii, nigdy nie była marką luksusową w sensie haute horlogerie, lecz producentem solidnych, funkcjonalnych zegarków sportowych o dobrym stosunku jakości do ceny. W połowie XX w. firma zdobyła uznanie dzięki modelom takim jak Antarctic i Chronomaster Aviator Sea Diver, które łączyły wytrzymałość, czytelność i sportowy charakter, czyniąc je popularnymi wśród entuzjastów zegarków i podróżników. „Antarctic” był szczególnie związany z okresem Międzynarodowego Roku Geofizycznego w latach 50., podczas którego zegarki tej linii były powszechnie używane w trudnych warunkach terenowych. W latach 60. wprowadzono także Depthmaster – diver z deklarowaną wodoszczelnością do 1 000 m, który dzięki charakterystycznemu projektowi tarczy zyskał przydomek „Pac-Man” wśród kolekcjonerów vintage.

Marka ucierpiała w czasie kryzysu kwarcowego i zmiany własności pod koniec lat 70., co doprowadziło do zaniku jej obecności na rynku i niemal całkowitego zapomnienia do końca XX w.
Reaktywacja pod marką Nivada Grenchen rozpoczęła się w 2018 r., gdy nowi właściciele postawili na wierne reinterpretacje klasycznych projektów, zachowując ich historyczne proporcje i stylistykę, jednocześnie stosując współczesne technologie produkcji. Pierwsze wznowienia obejmowały modele Chronomaster Aviator Sea Diver, Antarctic i Depthmaster, które zostały dobrze przyjęte przez kolekcjonerów i entuzjastów zegarków vintage. Współczesne portfolio marki obejmuje dziś szeroką gamę kolekcji: od klasycznych reinterpretacji Antarctic i Chronomaster przez nowoczesne wersje Depthmaster z ekstremalnymi parametrami nurkowymi, po linie takie jak F77 z bardziej sportową, inspirowaną latami 70. estetyką, Aquamars oraz Autochron — bardziej eksperymentalne modele o unikatowych tarczach i funkcjach.

Airain
W latach 50. XX w. francuskie Ministerstwo Obrony (Armée de l’air) sformułowało specyfikację Type 20 — wymagania techniczne dla wojskowych chronografów przeznaczonych dla pilotów. Type 20 nie był jednym konkretnym modelem, lecz zbiorem rygorystycznych kryteriów, do których należały m.in. ruch mechaniczny z ręcznym naciągiem, funkcja flyback (retour en vol), czytelna czarna tarcza z arabskimi indeksami i obrotowy pierścień, a także zbliżona do wojskowej tolerancji dokładność i odporność na warunki pola walki. Wymogi te stały się podstawą tzw. military aircraft chronographs w latach 50. i 60. XX w. i były stosowane przez różne marki, m.in. Breguet, Dodane, Auricoste, Vixa oraz Airain.
Airain, marka zegarkowa założona w 1934 r., była jednym z producentów, którzy w tamtym okresie produkowali chronografy zgodne z tymi specyfikacjami dla francuskich sił powietrznych. Oryginalne Airain Type 20 wyróżniały się klasycznymi proporcjami — ok. 38 mm kopertą, ręcznym naciągiem i funkcją flyback, dzięki której można było natychmiast zresetować i rozpocząć pomiar czasu za pomocą jednego przycisku, co było praktycznym narzędziem w pilotażu.

Po zaniknięciu kontraktów wojskowych i kryzysie kwarcowym w latach 70. marka Airain praktycznie przestała istnieć na rynku zegarmistrzowskim i nie odgrywała istotnej roli w branży przez kolejne dekady.
Reaktywacja marki rozpoczęła się w 2020 r., kiedy firma została wskrzeszona przez Tom’a van Wijlicka w ramach przedsięwzięcia Compagnie des Montres Lebois & Cie. W centrum nowej działalności marki znalazł się właśnie chronograf Type 20 — model, który ukształtował jej dziedzictwo. Współczesne edycje Airain Type 20 Re-Edition są wiernymi reinterpretacjami historycznego projektu, zachowującymi ręczny naciąg, układ wskazań bi-compax oraz funkcję flyback i czytelną, „pilotażową” estetykę, choć ich rozmiar i detale zostały delikatnie dostosowane do współczesnych standardów (np. koperta ok. 39,5 mm).
W kolejnych latach po reaktywacji Airain rozwijał linię Type 20 o różne warianty stylistyczne: poza bazową reedycją pojawiły się wersje takie jak Vert Militaire czy bardziej współczesne warianty kolorystyczne, a także jubileuszowy model Airain Type 20 70 ANS, który celebruje 70 lat od wprowadzenia pierwotnej specyfikacji Type 20, łącząc historyczne proporcje z nowoczesną jakością wykonania i ulepszonym mechanizmem z funkcją flyback.
Airain wyrósł bezpośrednio z tradycji zegarków wojskowych — jego chronografy Type 20 powstały jako narzędzia dla pilotów, a współczesne modele kontynuują tę tradycję.

Aquastar
Aquastar powstał w 1962 roku w Genewie jako marka wyspecjalizowana w sprzęcie dla nurków, w czasach gdy zegarek pod wodą był realnym narzędziem pracy, a nie elementem stylu życia. Jednym z pierwszych i najbardziej zaawansowanych modeli był Deepstar, opracowany w latach 60., wyposażony w wewnętrzny obrotowy pierścień i skalę dekompresji, które umożliwiały kontrolę czasu i bezpieczeństwa nurkowania bez użycia dodatkowych przyrządów. Pod koniec dekady dołączył do niego Benthos 500 – jeden z pierwszych zegarków nurkowych z deklarowaną wodoszczelnością do 500 metrów, co w tamtym czasie było technologicznym wyczynem i symbolem bezkompromisowej konstrukcji.

Po stopniowym zaniku marki w latach 80. i 90. Aquastar został reaktywowany około 2019 roku, a nowi właściciele świadomie wrócili do tych samych filarów, które zbudowały jego reputację. Współczesne kolekcje skupiają się niemal wyłącznie na reinterpretacjach Deepstara, Benthos 500 oraz innych modeli nurkowych z lat 60., oferując je w formie wiernych reedycji z nowoczesnymi mechanizmami i materiałami, ale zachowujących surową, inżynieryjną estetykę oryginałów. Zamiast budować szeroką ofertę lifestyle’ową, Aquastar funkcjonuje dziś jako marka wyspecjalizowana w zegarkach-narzędziach, traktując swoje historyczne konstrukcje nie jako stylistyczne cytaty, lecz jako projekty, które wciąż mają realny sens użytkowy.

Angelus
Angelus został założony w 1891 roku w Le Locle i przez pierwszą połowę XX wieku należał do najbardziej innowacyjnych manufaktur w Szwajcarii. W przeciwieństwie do wielu marek epoki nie ograniczał się do składania cudzych mechanizmów – Angelus projektował i produkował własne kalibry, w tym zaawansowane chronografy i zegarki z komplikacjami, co zapewniło mu silną pozycję w segmencie technicznie zaawansowanego zegarmistrzostwa.
Prawdziwą legendą marki stał się model Chronodato, wprowadzony w 1942 roku – pierwszy seryjnie produkowany chronograf z pełnym kalendarzem (dzień, data, miesiąc). Była to konstrukcja wyprzedzająca swoje czasy, łącząca precyzyjny pomiar krótkich odcinków czasu z funkcjonalnością zegarka codziennego, co uczyniło Chronodato jednym z najbardziej poszukiwanych vintage’owych chronografów XX wieku.

W latach 50. i 60. Angelus rozwijał również linię zegarków sportowych i wojskowych. Modele takie jak Angelus Military Chronograph czy Chronographe de Pilote trafiały do pilotów, inżynierów i użytkowników profesjonalnych, oferując solidne koperty, czytelne tarcze i mechanizmy zaprojektowane z myślą o niezawodności w trudnych warunkach. Marka funkcjonowała w tym samym ekosystemie co Lemania czy Excelsior Park – jako dostawca wysokiej klasy mechaniki dla zegarków o zastosowaniu narzędziowym.
Kryzys kwarcowy lat 70. okazał się dla Angelusa zabójczy. Pomimo ogromnego dorobku technicznego firma nie przetrwała transformacji rynku i wkrótce zniknęła z przemysłu zegarmistrzowskiego, pozostawiając po sobie jedynie archiwa, mechanizmy i zegarki, które z czasem zyskały status kolekcjonerskich ikon.
Reaktywacja Angelusa nastąpiła w 2015 roku pod skrzydłami La Joux-Perret i grupy Citizen. Zamiast sięgać po bezpośrednie reedycje vintage, marka obrała inną drogę: nowoczesne, technicznie zaawansowane zegarki z wyraźnymi odniesieniami do historycznego DNA, ale zaprojektowane jako współczesne instrumenty. Modele takie jak U10 Tourbillon Lumière, U20 Racing Tourbillon czy Chronodate Titanium Skeleton pokazują Angelusa jako markę skoncentrowaną na mechanice, architekturze kalibru i eksperymentalnej formie.

Współczesny Angelus nie próbuje odtwarzać świata lat 40. i 50. – zamiast tego rozwija to, co zawsze było jego fundamentem: inżynieryjne podejście do zegarmistrzostwa i odwagę w projektowaniu mechanizmów. To nie marka nostalgii, lecz kontynuacja tradycji technicznej awangardy, przeniesionej w realia XXI wieku.
Błonie
Zakłady Mechaniczno-Precyzyjne Błonie produkowały zegarki w latach 1959–1969, tworząc jedyny w PRL-u projekt seryjnej produkcji zegarków naręcznych. Modele takie jak Zodiak czy Blonex stały się dziś jednymi z najbardziej rozpoznawalnych przykładów polskiego wzornictwa użytkowego lat 60. – prostymi, funkcjonalnymi i zaprojektowanymi z myślą o masowym odbiorcy. Choć skala produkcji była ograniczona, zegarki z Błonia na trwałe zapisały się w zbiorowej pamięci jako symbol technologicznych ambicji powojennej Polski.

Reaktywacja marki w 2014 roku nie była próbą odbudowy przemysłu zegarkowego w sensie fabrycznym, lecz świadomym przywróceniem historycznego znaku i estetyki. Współczesne zegarki Błonie, inspirowane archiwalnymi projektami, funkcjonują przede wszystkim jako nośniki pamięci kulturowej i wzorniczej, łącząc klasyczny wygląd z nowoczesnymi mechanizmami i jakością wykonania – bardziej jako opowieść o polskiej historii zegarmistrzostwa niż jako próba jej przemysłowej kontynuacji.

Excelsior Park
Excelsior Park powstał w 1866 roku w Saint-Imier, w samym sercu Jury Szwajcarskiej, i przez dziesięciolecia pozostawał marką znaną bardziej zegarmistrzom niż masowemu klientowi. Jego prawdziwą siłą nie były kampanie reklamowe, lecz mechanizmy chronografów, produkowane seryjnie już na początku XX wieku. Kalibry EP – zwłaszcza EP40 i EP4 – trafiły do zegarków sportowych, wojskowych i wyścigowych, często sygnowanych innymi nazwami. W latach 1930–1960 Excelsior Park był jednym z filarów europejskiej chronografii, obok Lemanii i Valjoux.

Złota era przypadła na okres powojenny. Chronografy Excelsior Park z lat 50. i 60. były obecne na torach wyścigowych, w kabinach samolotów i na nadgarstkach inżynierów. Charakteryzowały się czytelnymi tarczami, wyważonym wzornictwem i bezkompromisową funkcjonalnością. Nie były ekstrawaganckie – były precyzyjne. Paradoksalnie to właśnie brak „luksusowej otoczki” sprawił, że marka nie przetrwała zmiany epoki.
Po 1974 roku, wraz z załamaniem rynku mechanicznych chronografów, Excelsior Park zamknął działalność. Fabryki zamilkły, a marka na niemal pół wieku stała się jedynie przypisem w historii zegarmistrzostwa – znanym głównie kolekcjonerom i specjalistom od werku.
Powrót nastąpił dopiero w 2020 roku, w zupełnie innych realiach rynkowych. Nowi właściciele postawili na świadome odtworzenie ducha marki: klasyczne chronografy inspirowane wyścigami samochodowymi lat 60., z mechanicznymi werkami i wyraźnym nawiązaniem do estetyki motorsportu.

Vulcain
W 1947 roku Vulcain zaprezentował model Cricket – pierwszy na świecie seryjnie produkowany mechaniczny zegarek z alarmem o głośności wystarczającej, by obudzić śpiącego użytkownika. Była to jedna z najbardziej przełomowych komplikacji powojennego zegarmistrzostwa, łącząca precyzję z realną użytecznością. Cricket szybko stał się symbolem nowoczesności, a w latach 50. i 60. zdobył szczególną popularność w Stanach Zjednoczonych, gdzie nosili go politycy, dyplomaci i biznesmeni. Marka chętnie podkreślała związek z Waszyngtonem – zwłaszcza fakt, że Harry Truman był użytkownikiem Cricketa – co dało początek przydomkowi „The President’s Watch”, funkcjonującemu bardziej jako znak marketingowy niż dosłownie udokumentowana lista kolejnych prezydentów.

Problem Vulcaina polegał na tym, że jego tożsamość została niemal całkowicie zbudowana wokół jednej komplikacji. Gdy w latach 70. rynek zegarkowy zdominowały konstrukcje kwarcowe, mechaniczny alarm przestał być technologicznym wyróżnikiem, a popyt na Cricket gwałtownie spadł. Marka przeszła przez liczne zmiany właścicielskie i okresy ograniczonej produkcji, tracąc swoją dawną pozycję, choć formalnie nie zniknęła z rynku.
Dopiero po 2010 roku, a szczególnie po 2018, Vulcain zaczął stopniowo odbudowywać stabilność, wracając do swojego historycznego DNA – mechanicznych zegarków z alarmem. Ponadto marka rozwija inne linie modelowe, między innymi neo-vintage divery.

Podsumowanie
W świecie zegarków historia rzadko bywa ciągłością – częściej jest serią przerw, upadków i nieoczekiwanych powrotów. Powyższe marki zniknęły, bo zmienił się świat, technologia i rynek. Dziś wracają w różnych formach: czasem wiernie odtwarzając swoje dawne ikony, a czasem interpretując je na nowo. Niekiedy czerpią z własnego dziedzictwa pełnymi garściami, innym razem robią to bardziej selektywnie, ale niemal zawsze są gratką dla kolekcjonerów.




