
Nowość: Baltic Watches Heures du Monde – pierwszy worldtimer w ofercie

Baltic dodaje do swojej kolekcji coś, czego do tej pory brakowało – zegarek typu worldtimer. Nowy Heures du Monde łączy podróżniczą funkcję z dość elegancką, kompaktową formą, z której marka jest już dobrze znana.

Mały rozmiar, duża funkcja
Na papierze to worldtimer, ale w praktyce bliżej mu do codziennego zegarka niż dużego „narzędzia”. Koperta ma tylko 37 mm średnicy, co w tej kategorii jest raczej rzadkością.
Całość uzupełnia szeroki bezel z czarną, ceramiczną wkładką i skalą miast. Dzięki temu zegarek wygląda trochę większy, niż sugerują liczby, ale nadal nosi się bardzo wygodnie.

Tarcze z kamienia
Baltic poszedł tu w mniej oczywistą stronę i zamiast klasycznych tarcz postawił na kamień naturalny. Do wyboru są trzy opcje:
- Tiger’s Eye – ciepłe, złoto-brązowe pasy
- Labradorite – zmieniające się refleksy w zależności od światła
- Sodalite – głęboki, intensywny niebieski
Każda tarcza wygląda trochę inaczej, więc nie ma dwóch identycznych egzemplarzy.

Jak działa worldtimer?
Zamiast klasycznej wskazówki GMT mamy tu obracający się pierścień 24-godzinny. W połączeniu z nazwami miast na bezelu pozwala to sprawdzić czas w różnych strefach jednocześnie.
Całość jest dość prosta w obsłudze i nie komplikuje tarczy bardziej niż trzeba.

Mechanizm i wykonanie
W środku pracuje Soprod C125, automat z około 42 godzinami rezerwy chodu. Dekiel jest pełny i ozdobiony motywem globu – pasuje do całej koncepcji.
Zegarek można wybrać na pasku skórzanym albo na charakterystycznej dla Baltic bransolecie typu beads-of-rice.
Cena i dostępność
Ceny zaczynają się od €1 300 (pasek) i €1 360 (bransoleta). Pierwsze 200 sztuk każdej wersji jest numerowane, ale sam model nie jest limitacją.
💭Komentarz redakcyjny
Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że jest tu trochę za dużo wszystkiego – mocny, worldtimerowy bezel i do tego jeszcze kamienne tarcze. Teoretycznie miks, który mógłby nie zagrać.
Ale po chwili to się układa i zaczyna mieć sens. Finalnie dostajemy bardzo fajny zegarek, do tego nietypowo zwymiarowany jak na worldtimera, ale dalej bardzo „Balticowy”.
Już rok temu pisałem, że Baltic najsolidniejszy kandydat do pójścia w ślady Christophera Warda (przynajmniej pod względem budowy marki) – i póki co – to się dzieje.




