
Nowość: Unimatic odświeża Modello Quattro – tytan i nowa kolorystyka
Unimatic prezentuje nową wersję swojego modelu z linii Quattro – Unimatic Modello Quattro U4S-T-LB. To zegarek utrzymany w stylistyce łączącej divera i field watcha, tym razem w lżejszej konstrukcji i z bardziej wyrazistym akcentem kolorystycznym.

Znana forma, nowy materiał
Model zachowuje proporcje typowe dla serii – koperta ma 40 mm średnicy i 12,7 mm grubości. W tej wersji wykonano ją z piaskowanego tytanu, co obniżyło wagę do około 65 gramów.
Konstrukcja pozostaje prosta i użytkowa. Zegarek ma szafirowe szkło typu box, zakręcaną koronkę i pełny dekiel. Na jego powierzchni znalazł się grawer inspirowany symboliką wojskową, co podkreśla narzędziowy charakter modelu.
Wodoszczelność wynosi 300 metrów.

Mechanizm Sellita
W środku pracuje automatyczny Sellita SW200-1. To popularny mechanizm stosowany w wielu zegarkach tej klasy.
Oferuje częstotliwość 4 Hz i około 41 godzin rezerwy chodu. Producent deklaruje dokładność na poziomie +/-12 sekund na dobę.
Tarcza California i miętowe detale
Zegarek wyposażono w tarczę typu California – z rzymskimi indeksami w górnej części i arabskimi w dolnej. Rozwiązanie to poprawia czytelność i wyróżnia model wizualnie.
Tło ma matowy, szary kolor. Kontrast tworzą miętowe akcenty na skali godzinowej oraz masa luminescencyjna Super-LumiNova, która świeci na turkusowo. Ten sam kolor pojawia się również na wskazówkach.

Pasek NATO i codzienne użytkowanie
Model sprzedawany jest na tekstylnym pasku NATO w dopasowanym kolorze. Zastosowano tytanowe elementy, które odpowiadają wykończeniu koperty.
Taki zestaw jest lekki i odporny na wodę, co sprawdza się w codziennym użytkowaniu i podczas aktywności.

Limitowana seria
Unimatic Modello Quattro U4S-T-LB powstanie w liczbie 300 egzemplarzy. Cena katalogowa wynosi 1470 euro. Więcej informacji: https://www.unimaticwatches.com/u4s-t-lb/?sf_pdp_variant=v2
💭Komentarz redakcyjny
Kolorystycznie to jedna z ciekawszych wersji Quattro – miętowe detale są świeże, dobrze widoczne i faktycznie odświeżają dość surowy design Unimatica.
Problem pojawia się jednak przy cenie. Unimatic coraz wyraźniej przesuwa się w górę i w tym przypadku trudno tego nie zauważyć. Mówimy o kwocie, która ociera się o trzykrotność bazowych wersji tego modelu – a zmiany, choć sensowne (tytan, kolor, detale), nie są aż tak rewolucyjne.
Na tym poziomie zaczyna się już realna konkurencja ze strony marek oferujących bardziej zaawansowane wykończenie albo własne rozwiązania techniczne. Dlatego pytanie nie brzmi już „czy to fajny zegarek”, tylko czy ta wycena jest jeszcze do obrony.
Ciekawie będzie zobaczyć, jak Unimatic poradzi sobie z takim kierunkiem w dłuższej perspektywie.




