
Nowość: Timex rozwija linię Atelier. Do kolekcji trafiają pierwsze chronografy
Timex rozbudowuje swoją najbardziej ambitną linię o kolejne modele. Do rodziny Atelier dołączają dwa chronografy: automatyczny Timex Atelier Chronograph Automatic M1a Ti oraz kwarcowy Timex Atelier Chronograph Quartz M1q.
To pierwsze zegarki z funkcją stopera w tej kolekcji, która do tej pory obejmowała modele nurkowe oraz GMT.

Giorgio Galli konsekwentnie rozwija stylistykę Atelier
Za projekt ponownie odpowiada Giorgio Galli, który konsekwentnie rozwija minimalistyczny język stylistyczny całej serii.
Oba modele utrzymano w monochromatycznej kolorystyce czerni, srebra i szarości. Charakterystyczne są także częściowo szkieletowane koperty oraz czarne elementy wykończone powłoką IP.
Wersja automatyczna otrzymała kopertę z tytanu o średnicy 42 mm, natomiast wariant kwarcowy wykonano ze stali i zamknięto w kopercie o średnicy 40 mm.

Pierwszy chronograf w rodzinie Atelier
Oba modele wyposażono w dwurejestrowy chronograf. Producent postawił na czarne tarcze zestawione ze srebrnymi licznikami i polerowanymi wskazówkami.
Wariant M1q wyróżnia się dodatkowo fakturą guilloché oraz datownikiem na godz. 6. Model automatyczny pozostaje bardziej surowy i minimalistyczny dzięki całkowicie matowej tarczy.
W obu przypadkach zastosowano podwójnie wypukłe szkło szafirowe z potrójną powłoką antyrefleksyjną.

Dwa mechanizmy, dwa podejści
W środku pracują dwa zupełnie różne mechanizmy.
Timex Atelier Chronograph Automatic M1a Ti wykorzystuje szwajcarski automatyczny Landeron L72 oferujący 43 godziny rezerwy chodu.

Z kolei Timex Atelier Chronograph Quartz M1q wyposażono w szwajcarski mechanizm kwarcowy Ronda 5021D.
Automat otrzymał dodatkowo przeszklony dekiel eksponujący pracę mechanizmu.
Cena i dostępność
Oba modele są już dostępne w sprzedaży – https://timex.eu/products/timex-atelier-chronograph-automatic-m1a-ti-42mm-swiss-made-titanium-bracelet-tw6a02700
Ceny prezentują się następująco:
- M1a Ti Automatic – 2250 dolarów na bransolecie lub 2100 dolarów na pasku,
- M1q Quartz – 800 dolarów na bransolecie lub 700 dolarów na pasku.

💭Komentarz redakcyjny
Linię Atelier trzeba pochwalić przede wszystkim za spójność projektową. Od divera, przez GMT, aż po nowe chronografy widać, że Timex ma konkretną wizję tej kolekcji i konsekwentnie się jej trzyma. Oby tylko z czasem ta spójność nie przerodziła się w przewidywalność i nudę.
Trzeba też docenić odwagę marki. Cena na poziomie 2250 dolarów za automatyczny chronograf to już terytorium bardzo nietimexowe. To segment, w którym mocno rozgościły się mikrobrandy oferujące świetną jakość wykonania, a obok nich stoi cały szereg uznanych marek z bogatym dziedzictwem i ugruntowaną pozycją w tym segmencie.
Czy wołanie 2200 dolarów za Timexa jest przestrzelone? Dzisiaj trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Rynek zweryfikuje to znacznie lepiej niż internetowe dyskusje. Jedno jest pewne – Timex coraz śmielej wychodzi poza swoją tradycyjną strefę komfortu.




