Nowość: Phoibos – Leviathan Forged Carbon Fiber

Phoibos rozszerza linię Leviathan o nową referencję PY062, wprowadzając do niej elementy z kutego włókna węglowego. To kolejna odsłona divera o wyraźnie narzędziowym charakterze, tym razem w bardziej kompaktowej formie i z nowoczesnym akcentem materiałowym.

  • Wymiary koperty: 40 x 48 x13 mm
  • Mechanizm: automatyczny Seiko NH3
  • Wodoszczelność: 200 m
  • Trzy warianty kolorystyczne: czerwony, niebieski, czarny
  • Cena: $399
image-16-1024x768 Nowość: Phoibos – Leviathan Forged Carbon Fiber

Trzy wersje kolorystyczne

Model PY062 dostępny jest w trzech odmianach: czarnej, niebieskiej oraz czarno-czerwonej. Niebieska i czerwona wersja stawiają na bardziej sportową stylistykę, podczas gdy czarna pozostaje najbardziej stonowana wizualnie, choć najmocniejsza po zgaszeniu światła.

Kuty karbon na tarczy i bezelu

Najbardziej zauważalną zmianą jest zastosowanie kutego karbonu zarówno na tarczy, jak i na obrotowym bezelu. Struktura materiału jest nieregularna, co sprawia, że każdy egzemplarz różni się wizualnie. Wariant czarny idzie o krok dalej – karbonowe elementy zawierają masę luminescencyjną, dzięki czemu po zmroku tarcza i bezel świecą niemal w całości.

image-15-1024x768 Nowość: Phoibos – Leviathan Forged Carbon Fiber

Nurkowa specyfikacja

Koperta ze stali 316L ma 40 mm średnicy, 48 mm lug-to-lug i 13 mm grubości. Zegarek oferuje 200 m wodoszczelności, zakręcaną koronkę oraz 120-klikowy jednokierunkowy bezel. Czytelność zapewniają indeksy i wskazówki pokryte 15 warstwami Super-LumiNova BGW9, a całość chroni płaskie szkło szafirowe z potrójną powłoką AR od wewnątrz.

image-14-1024x768 Nowość: Phoibos – Leviathan Forged Carbon Fiber

Mechanizm i bransoleta

Za napęd odpowiada automatyczny Seiko NH35, znany z trwałości i łatwego serwisowania. Leviathan trafia na stalową bransoletę z mikroregulacją „on-the-fly” oraz szybkozłączkami, zwężającą się z 20 do 18 mm.

💭Komentarz redakcji

Warto zatrzymać się szczególnie przy czarnym wariancie. Kuty karbon wzbogacony o masę luminescencyjną to zabieg, którego chyba jeszcze u nikogo nie widzieliśmy. Być może nie jest to rozwiązanie idealne pod kątem czystej użytkowości, ale wizualnie robi ogromne wrażenie i pokazuje odwagę projektową. Fajnie widzieć markę operującą w tak przystępnych budżetach, która nie tylko podąża za karbonowym trendem, ale potrafi dorzucić do niego coś własnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *